O romantycznej astronomii
Zaćmienie Słońca oglądali m.in. na Syberii i Madagaskarze. Wygrywają międzynarodowe konkursy na referaty astronomiczne. Noce spędzają na obserwacji i fotografowaniu nieba. O kim mowa? O pasjonatach „wiedzy tajemnej”, oficjalnie zwanej astronomią. Teraz obchodzą swoje święto – Międzynarodowy Rok Astronomii. Rozmowa z Mieczysławem Januszem Jagłą, dyrektorem Młodzieżowego Obserwatorium Astronomicznego (MOA) w Niepołomicach.
– Dlaczego warto propagować wiedzę astronomiczną wśród młodzieży?
– Po pierwsze: jest to ciekawa wiedza. Wszechświat zawsze fascynował ludzi. Od tysiącleci patrzyli w gwiazdy i zastanawiali się, co jest dalej. I choć w tej chwili przyrządy, jakimi dysponują współcześni naukowcy, pozwalają rzeczywiście sięgnąć na krańce Wszechświata, to młodzież często określa astronomię jako wiedzę tajemną.
– A jak tę rolę propagatorską wypełnia MOA w Niepołomicach?
– Nasze Obserwatorium jest placówką edukacyjną, specjalistycznym domem kultury. Tu zajęcia odbywają się po lekcjach, w małych grupach (6 lub 12 osób). Często również pracujemy bezpośrednio z uczniem, np. z takim, który wybiera się na studia astronomiczne (co roku 2-3 osoby dostaje się na ten kierunek). Zatrudniam doskonałą kadrę – w Obserwatorium pracuje 3 doktorów astronomii, w tym jeden nauczyciel, który pracował przez prawie 20 lat w USA. Uczy on m.in. astronomii po angielsku te grupy młodzieży, które chcą poszerzyć swoją znajomość języka o specjalistyczne słownictwo z tej dziedziny.
– A Pan – dlaczego zaczął się interesować astronomią?
– Kiedy ja chodziłem do liceum, astronomia to był osobny przedmiot. Uczył mnie taki pasjonat i fotograf niepołomicki, Zdzisław Słowik. Był amatorem, ale miał niesamowitą wiedzę astronomiczną. Przysłuchiwałem się kiedyś jego dyskusji z profesorem Eugeniuszem Rybką, rozmawiali jak równy z równym.
Sekcje w MOA
- astronomiczna
- astrofotograficzna
- multimedialna
- informatyczna.
– I jak wyglądał Pana kontakt z tą dziedziną wiedzy, gdy chodził Pan do liceum?
– Dla mnie wtedy astronomia miała wymiar romantyczny. I to próbuję zaszczepić dziś młodzieży. Zostały mi w pamięci nocne czekania na zakrycie gwiazdy przez Księżyc. Oglądaliśmy również brzegówki, czyli przejście brzegiem Księżyca jakiejś gwiazdy – widzieliśmy, że ona się raz chowa, a raz się odsłania. Na Księżycu są góry, ta gwiazdka się za tymi górami chowała, a w dolinkach wychodziła. I ta romantyczna astronomia została we mnie do dziś. Mimo, że dziś możemy się łączyć z teleskopami, które są odległe od nas o kilka tysięcy kilometrów. Ale mamy też ciągle przecież tradycyjne przyrządy obserwacyjne (lunety, teleskopy) i to jest tzw. „szkiełko i oko”. Trzeba je ustawić, podłączyć aparat fotograficzny, zrobić zdjęcie, wykonać samodzielnie różne obliczenia.
– Co wyróżnia Obserwatorium wśród innych ofert dla młodzieży propagujących wiedzę naukową?
– Oprócz tego, że prowadzimy normalne zajęcia dydaktyczne w wymiarze 18 godzin tygodniowo, młodzież może tu przyjść, kiedy chce. W piątki siedzą tu do późnych godzin nocnych. Część z nich zostaje nawet na noc. Mamy 40 miejsc noclegowych – oni za to nic nie płacą, przynoszą tylko swoje śpiwory. Opiekuje się nimi w nocy nauczyciel.
– Czy znane są Panu losy „absolwentów” Obserwatorium?
– Robimy pewne badania nad młodzieżą, która do nas chodziła na zajęcia przez 40 lat istnienia Obserwatorium. Kilku z nich jest teraz doktorami lub profesorami astronomii. Ponadto, prawie połowa mojej kadry to nauczyciele, którzy przychodzili do Obserwatorium na zajęcia jako 10-, 12-letni chłopcy. I niekoniecznie skończyli studia astronomiczne, ale ta pasja w nich została, dlatego wrócili. Organizujemy spotkania z byłymi uczestnikami zajęć.
– Jakie jeszcze działania podejmuje MOA, by zainteresować astronomią młodzież?
– Kilka lat temu przy Obserwatorium założyliśmy Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej. Mamy drużyny koszykówki, siatkówki, a także dwa zespoły cheerliderek. Młodzież wyjeżdża na zawody. Mają koszulki z napisem Młodzieżowe Obserwatorium Astronomiczne. Gracze z innych zespołów pytają więc z ciekawością naszych zawodników o to, co to jest za klub to Obserwatorium. I taki młody człowiek musi coś na ten temat wiedzieć. I często się zdarza, że oni – ci sportowcy z Ogniska TKKF MOA – też do nas przychodzą na zajęcia z astronomii.
– W trzech z czterech sekcji działających przy Obserwatorium kładzie się nacisk na umiejętność dokumentacji – fotografię, wideo, dźwięk? Dlaczego?
– W astronomii jest wiele zjawisk ulotnych, a zarazem pięknych, np. całkowite zaćmienie Słońca, które trwa kilkadziesiąt sekund – najdłużej może trwać ok. 7 minut. Ktoś, kto raz przeżył całkowite zaćmienie Słońca, na pewno chce zobaczyć je jeszcze raz. I my to robimy. Udokumentowaliśmy dziewięć razy to zjawisko. W ubiegłym roku byliśmy oglądać je na Syberii, w tym roku jedziemy do Chin. We wcześniejszych latach odwiedziliśmy m.in. Turcję, Madagaskar, Węgry.
Oprócz fotografowania zjawiska, fotografujemy i filmujemy również to, co się dzieje wokół nas. Gdy byliśmy w Turcji, to widzieliśmy, jak ktoś modlił się przy grobie swojego przodka, a gdy zaczęło się zaćmienie, to uciekł. Dzięki tym wyprawom młodzież również poznaje geografię, historię i ludzi mieszkających w danym regionie świata.
– Jedną z ofert Obserwatorium w ramach Międzynarodowego Roku Astronomii są „Niepołomickie spotkania z Astronomią” – comiesięczne prelekcje astronomiczne. Co należy zrobić, by taki wykład skupił uwagę słuchaczy, niekoniecznie pasjonata, ale i inne osoby?
– Zapraszamy różnych ludzi. Są to m.in. wybitni specjaliści w swojej dziedzinie, np. gościł u nas prof. Michał Heller, który pracuje m.in. w Obserwatorium Watykańskim. Opowiadał, co robi jako astronom papieski. Natomiast ostatni wykład wygłosił mój nauczyciel – Tymon Kretschmer. Mówił on prostym, zrozumiałym dla wszystkich językiem, jak obserwować kometę Lulin. Nie można jej zobaczyć gołym okiem, trzeba użyć co najmniej dobrej lornetki. Samo zobaczenie jednak niewiele wnosi do czegokolwiek. Trzeba określić pozycję, odległość, zbadać strukturę gazową tej komety. I Kretschmer potrafił wyjaśnić te kwestie – osobom niebędącym astronomami – w sposób bardzo prosty.
– W połowie maja odbędzie się międzynarodowe sympozjum w Niepołomicach. Jakie kraje wezmą w nim udział?
– Będzie to już drugie sympozjum. My w zasadzie rozpoczęliśmy Rok Astronomii w ubiegłym roku. Wezmą w nim udział te kraje, z którymi współpracujemy, czyli Słowacja (obserwatoria w Presovie i Humennem), Ukraina (uniwersyteckie obserwatorium w Odessie) oraz Polska.
– Jaka jest przewodnia idea tematyczna sympozjum?
– Tematem jest nauczanie astronomii w XXI wieku. Na wszystkich wykładach będzie obecna również młodzież, by móc zobaczyć warsztat badawczy profesjonalnych astronomów. Jednym z tematów spotkania jest także pokazanie tego, co robi młodzież. Będą to fragmenty prac pisanych na ogólnopolski konkurs astronomiczny. Odbędzie się wystawa prac fotograficznych wykonanych przez naszą młodzież.
Warto wiedzieć, że w czasie pierwszego takiego sympozjum, w ubiegłym roku, zawodowi astronomowie z zachwytem słuchali młodzieży, która opowiadała o tym co robi. Bo trzeba wiedzieć, że to nie jest tak, że taki referat na sympozjum pisze się w przeciągu kilku dni. To są często kilkuletnie doświadczenia. I nasi młodzi podopieczni tak właśnie to robią. Natomiast na przełomie sierpnia i września nasze Obserwatorium będzie współorganizatorem XXVII Europejskiego Sympozjum Projektów Zakryciowych (ESOP). Będzie to międzynarodowe spotkanie ludzi zajmujących się obserwacjami zakryć jednych ciał astronomicznych przez inne np.: zakryć gwiazd przez Księżyc, planetoidy lub planety. Istotą takich obserwacji jest dokładna rejestracja pozycji i czasu zjawiska. Te proste obserwacje mogą być wykorzystane do badań ruchu wirowego Ziemi, badań ruchu orbitalnego Księżyca i małych ciał Układu Słonecznego.
Zapowiedzieli już swój przyjazd astronomowie z Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii, Niemiec, Czech, Słowacji i Ukrainy. Przygotowujemy również dla nich program turystyczny.
– Czy jako dyrektor MOA ma Pan nowe pomysły, które mogą popularyzować astronomię wśród młodzieży?
– Myślę o takiej przewrotnej popularyzacji astronomii w budynku naszego planetarium. Zauważyliśmy bowiem, że młodzież, która po pełnym wrażeń dniu, przychodzi do chorzowskiego planetarium, często zasypia po uruchomieniu aparatury projekcyjnej, włączeniu muzyki i lektora. Po takim seansie jednak oni są żwawi i pełni energii, bardzo im to pomaga w relaksacji. Więc my chcemy taką relaksację robić oficjalnie. Zamierzamy wprowadzić w naszym planetarium oprócz zwykłych pokazów nocnego nieba również relaksacyjne seanse polegające na tym, żeby agresję, rozedrganie psychiczne u młodzieży, związane z natłokiem cywilizacyjnym, przygasić. Myślę, że to można robić przy odpowiedniej muzyce, np. Vangelisa – takiej kosmicznej muzyce, a także przy pokazywaniu odpowiednich obrazów nieba.
– Dziękuję za rozmowę.
Justyna Zielińska
Więcej o działalności MOA i programie działań na MRA: http://www.moa.edu.pl.
edukacyjnykrakow.pl 2009-03-18 