Student daje lekcje
Korepetycje to od jakiegoś czasu norma w polskiej rzeczywistości. Coraz częściej za uczenie zabierają się studenci. Sprawdziliśmy, dlaczego i jak to robią.Ania, Karolina, Asia i Patrycja mają doświadczenie w udzielaniu korepetycji. Robią to regularnie, kilka razy w tygodniu. Przyznają, że głównym powodem jest chęć zarobienia sobie dodatkowych pieniędzy. – Z korepetycji chyba nie dałoby się utrzymać – mówi Patrycja, studentka filologii angielskiej i politologii. – Zawsze to jednak dodatkowe fundusze, które mogę przeznaczyć np. na pójście na koncert.
Pokazać, że to nie zło konieczne
Asia jest studentką V roku socjologii. Studiowała przez jakiś czas w Paryżu. Zna dobrze francuski i postanowiła to korepetycje potraktować jako dodatkową pracę. Ania studiuje anglistykę na V roku. Zależało jej na tym, żeby udzielać lekcji, nie tylko z powodu pieniędzy, ale także treningu zawodowego. – Co prawda mamy obowiązkowe praktyki pedagogiczne w ramach studiów, ale uczenie podczas nich w szkole zwykle nie pozwala na wykorzystanie zdobytych umiejętności pedagogicznych – opowiada – Zazwyczaj nie ma tutaj miejsca na indywidualne podejście i planowanie zajęć „po swojemu”. Nauka w szkole to brak czasu na konwersacje, literaturę czy tło kulturowe. Na korepetycjach mam szansę pokazać, że język, którego wszyscy wokół wymagają i każą się uczyć, to nie zło konieczne, ale coś, co naprawdę da się zrozumieć, a może nawet polubić – twierdzi Ania.
Dotrzeć do klienta
W jaki sposób studentki docierają do potencjalnych uczniów? Patrycja obecnych uczniów zdobyła przypadkiem. Najczęściej odbywa się to przez znajomych, którzy polecili ją innym. Ania w większości przypadków także została polecona przez swoje koleżanki-korepetytorki, które same ze względów czasowych nie mogły już np. kogoś przyjąć na zajęcia. – Nie traktuję korepetycji jako jedynego źródła dochodu, tak więc nie czuję presji, aby kogoś znaleźć – opowiada Ania. – Ale mam swoje ogłoszenia w Internecie, np. na Gumtree.
Większość korepetytorów ogłasza się właśnie w sieci. W ten sposób można najłatwiej i najszybciej dotrzeć do potencjalnych klientów. Ale Karolina oprócz internetowych ofert i polecania przez znajomych próbuje znaleźć nowych uczniów przez umieszczanie ofert na uczelni. Chętni rzeczywiście się zgłaszają. W przypadku Patrycji są to przede wszystkim studenci. Do Karoliny często dzwonią rodzice uczniów. Chcą, by ich dzieci nadrobiły zaległości w szkole, albo po prostu polepszyły swoją znajomość języka obcego. I nie ma w tym nic dziwnego. Gorzej jednak wtedy, kiedy rodzic chciałby, żeby jego kilkuletnie dziecko nauczyło się w krótkim czasie porozumiewać się w języku angielskim.
Co zrobić, aby zostać dobrym korepetytorem?
• Wiedza, przygotowanie merytoryczne i pojęcie na temat nauczania to podstawa.
• Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nie jest to chwilowa praca. Nie można po jakimś czasie po prostu zostawić ucznia, ponieważ znudziła nam się taka forma pracy.
• Następnie trzeba się przełamać i po prostu spróbować.
• Nie warto od początku pracować z kilkoma lub kilkunastoma uczniami. Na początku wystarczy jedna bądź dwie osoby. Wtedy sprawdzimy, czy na pewno chcemy to robić i czy jesteśmy w stanie tak zorganizować sobie czas, żeby mieć go i dla uczniów, i dla siebie.
• Każdy korepetytor powinien być przede wszystkim cierpliwy, komunikatywny, otwarty, asertywny i nigdy nie może być zniechęcony. To udziela się uczniom.
• Korepetycje to kasa, brak korepetycji to... Ale należy pamiętać, że w lekcjach najważniejsze jest przekazywanie wiedzy, zatem taryfa ulgowa stosowana tylko po to, by klient się nie zniechęcił i od nas nie odszedł, to metoda, która sprawdza się na krótką metę. Od ucznia warto wymagać, bo zadowolony uczeń to nauczony uczeń.
Newsy z BBC do pracy z tekstem
Studentki najczęściej dojeżdżają do ucznia. Czasem zdarza się także, że przyjmują uczniów u siebie. To bardzo wygodne, także dla ucznia, szczególnie jeśli mieszka się w centrum.
– Zdarzyło mi się także prowadzić zajęcia w jednej z krakowskich kawiarni, co nie jest takim złym rozwiązaniem – uśmiecha się Ania. Dziewczyny przygotowują się do zajęć ze znanych sobie podręczników, książek i czasopism. Często wykorzystują zasoby swoich uczelnianych bibliotek. Dobrym miejscem jest Internet, ale trzeba wiedzieć, gdzie szukać. – Internetowe wydania gazet, magazynów czy newsy z BBC nadają się znakomicie do pracy z tekstem – twierdzi Ania. – Tekst nie dość, że jest autentyczny, to jeszcze dotyczy np. bieżących wydarzeń, do których moi uczniowie mogą się jakoś odnieść, a to nie zawsze jest możliwe w przypadku korzystania jedynie z podręczników.
Jeśli chodzi o ćwiczenia gramatyczne zamieszczane w sieci, trzeba być czujnym. Mogę bowiem zawierać sporo błędów oraz nieścisłości. Dziewczyny mają kilka sprawdzonych serwisów internetowych dla nauczycieli języków obcych, z których korzystają w swojej pracy. Starają się, by lekcje nie były nudne.
Cena za lekcję u studenta? Często uzależniona jest od tego, czy korepetytor dojeżdża do ucznia czy nie. Patrycja wycenia godzinę swojej pracy na 20-30 zł. Wszystko zależnie od tego, jak daleko ma do ucznia. – Myślę, że to przystępna cena – mówi dziewczyna. – Tym bardziej że czas lekcji zwykle przekracza 60 min, ponieważ chcę do końca opracować materiał z uczniem i wytłumaczyć mu ewentualne wątpliwości. Godzina zegarowa u Asi kosztuje ok. 20-25 zł. Wg dziewczyny to niedużo, ale na więcej nie można sobie pozwolić, ponieważ konkurencja nie śpi.
Uczeń oporny
Dziewczyny lubią swoją pracę i w większości czerpią z niej satysfakcję. Szczególnie wtedy, kiedy widać, że uczeń się stara i robi postępy. Ale wiadomo, że minusy pojawiają się zawsze. Korepetytorki narzekają przede wszystkim na brak pracy i zaangażowania ze strony ucznia.
– Jedna z moich uczennic, 35-letnia pani architekt wnętrz, potrafi się ze mną nie spotykać przez 3 tygodnie, a potem nagle znajdzie czas, żeby nadrobić zaległe lekcje w ciągu jednego tygodnia i ma pretensję, że dalej nic nie umie – śmieje się Karolina. – Jedna moja uczennica z racji swojego wieku nie zawsze ma ochotę na zajęcia ze mną, nie mówiąc już o odrabianiu zadanych przeze mnie ćwiczeń – opowiada z kolei Patrycja. – Pewnego pięknego dnia powiedziała mi, że jest „głąbem”, a ja nie mam prawa od niej czegoś wymagać. Na pytanie w jaki sposób egzekwuje wiedzę od ucznia, Karolina odpowiada, że nie ma takiej możliwości – klient to nasz pan. Asia nie ma jednak oporów ze sprawdzaniem tego, czy uczeń przygotowuje się do zajęć. Zadaje pytania i robi testy. – Nie muszę ciągle sprawdzać wiedzy – mówi Ania. – To wychodzi nawet przy zwykłej rozmowie. Gdy ktoś np. próbuje coś powiedzieć w bardzo skomplikowany sposób, to ja sugeruję, że można by było przekazać to jaśniej, używając zwrotu, który przerabialiśmy w zeszłym tygodniu.
Prowadzenie korepetycji to także zabawne sytuacje. Kiedyś Ania zadzwoniła do osoby z ogłoszenia, która szukała korepetytora. Odezwał się pan, wypytał o szczegóły, po czym stwierdził, że wszystko jest w porządku, ale że to będą lekcje dla kogoś innego i mają być prowadzone przez Skype’a, ponieważ ta osoba nie mieszka obecnie w Polsce. – Jak widać przy silnej motywacji do nauki da się pokonać różne bariery – śmieje się Ania
Wygrać z konkurencją
Coraz więcej studentów ogłasza swoje usługi w Internecie. Co zrobić, aby pokonać konkurencję? – Myślę, że interesujące ogłoszenie w Internecie, odpowiednia stawka i udokumentowanie swoich umiejętności, to podstawa – twierdzi Ania. Asia na to pytanie odpowiada w bardzo prosty sposób: – Nauczyć się języka i dotrzeć do ludzi. Niestety, na serwisach ogłoszeniowych pojawia się coraz więcej ofert osób, które nie mają pojęcia o tym, w jaki sposób powinno się udzielać korepetycji. Myślę, że niektórym się wydaje, że jak już w jakimś stopniu władają językiem, to na pewno mogą go kogoś nauczyć – mówi. – Tymczasem spędzenie dwóch lat w Stanach Zjednoczonych czy Anglii z pewnością nie czyni z nikogo nauczyciela!
Rzeczywiście, nie tylko certyfikat czy znajomość języka się liczy. Trzeba jeszcze wiedzieć, w jaki sposób tę wiedzę przekazać. – Korepetycje to niewątpliwie bardzo łatwy sposób na zdobycie dodatkowych pieniędzy – uważa Patrycja. – Dlatego niewykwalifikowane osoby także udzielają lekcji. O ile na pierwszych poziomach edukacji podstawowe znajomości mogą wystarczyć, o tyle boję się myśleć, jakie skutki może mieć przygotowanie kogoś o znikomych umiejętnościach np. do matury.
Dziewczyny podkreślają, że przy wyborze korepetytora dla ucznia najbardziej liczy się doświadczenie w nauczaniu. To o wiele ważniejsze niż to, że ktoś np. włada językiem obcym od dziecka. Dlatego nie zawsze native speaker okaże się dobrym wyborem.
Agata Olejniczak
Więcej na temat korepetycji tutaj.
edukacyjnykrakow.pl 2010-03-01 