![]() ![]() |
|
|
Wyszukaj
Polecamy
„Podążaj za białym królikiem" - nowa wystawa w Bunkrze Sztuki Wystawa „Niemcy dla początkujących"
Strefy
|
![]()
Radosne Zaduszki Znicze, rozświetlone cmentarze w nocy, wieńce... to główne elementy, które kojarzą się ze Świętem Zmarłych. Z tym polskim. A czy ktoś wie, jak wyglądają Zaduszki w Meksyku? Od 1 listopada, czyli Dnia Wszystkich Świętych, popularniejszego jednak pod nazwą Dzień Zmarłych, minęło już kilkanaście dni. Jednak za sprawą krakowskiego Muzeum Etnograficznego, które w ramach cyklu „Etnokalendarz” zorganizowało w tym roku „podwójne” Zaduszki (7-8 listopada polskie, a 14-15 listopada – meksykańskie), w połowie listopada mieliśmy możliwość raz jeszcze pomyśleć o tradycjach związanych ze Świętem Zmarłych, ale tym razem o tych bardzo odległych. Mimo iż warsztaty odbywały się w Krakowie, tak naprawdę przenieśliśmy się na Zaduszki do Meksyku. Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki w Meksyku to „Dia De Los Muertos” – Dni Zmarłych. Jednak święto to w niczym nie przypomina naszego 1 listopada. Charakteryzuje się radością, śpiewem, tańcami. – Dla Meksykanina śmierć jest czymś innym niż dla nas. Gdy ktoś umiera, to nie ma traumy, bo wszyscy jego bliscy wiedzą, że to jest naturalny bieg życia – wyjaśnia Agata Tyrala, jedna z organizatorek warsztatów. Poza tym w Meksyku prawdziwa przygoda zaczyna się właśnie dopiero po śmierci. – Meksykanin nie boi się jej, a mimo to ma do niej wielki szacunek. Z drugiej strony potrafi podejść do tego zjawiska humorystycznie. Dlatego postanowiliśmy pokazać, że Święto Zmarłych nie musi być smutnym świętem – dodaje A. Tyrala. Tort w kształcie zwłok, zdobione cukrowe czaszki znane jako „calaveras de azucar” czy trumienka, z której za pociągnięciem sznurka wychyli się nieboszczyk, to dla Europejczyka może i szokujące przysmaki, ale nie dla Meksykanina. Właśnie takie słodkie ozdoby są stawiane w domach, biurach czy witrynach sklepowych na „ofrendas”, czyli ołtarzykach z ofiarami przeznaczonymi dla zmarłych. W czasie „Dia De Los Muertos” dusze zmarłych przychodzą do domów, częstując się do woli swoimi ulubionymi potrawami oraz słodkościami. Dzięki wycinankom z cieniutkiej bibułki dzieci mogą zaprezentować szkielety ludzkie w różnych, zabawnych scenkach. To kolejny zwyczaj meksykański, o którym była mowa w czasie zajęć z cyklu „Etnokalendarz”. Takie „papel pikado” zaczyna się od stworzenia wzoru-szablonu i nałożenia go na wielowarstwowy, kolorowy papier. Następnie za pomocą nożyczek mały artysta wycina pożądane wzory. Waleczny torreador z muletą w ręku walczący z bykiem czy kowboj w pełnym rynsztunku z butelką wódki to główne scenki wycinane przez dzieci. A ponieważ „Etnokalendarz” w MEK to prawdziwe warsztaty, przybyłe na zajęcia w ostatni weekend na Krakowską 46 rodziny mogły popróbować lepić głowy z masy cukrowej i wycinać szkielety. Było naprawdę zabawnie! Całe rodziny były uczestnikami Meksykańskich Zaduszek. Dzieci, rodzice, dziadkowie wszyscy mogli poznać smak tego kolorowego święta. Maluchy zajmowały się wycinaniem „papel pikado”, a rodzice ukradkiem przyglądali się działaniom pociech. Niektórzy nawet odważyli się usiąść z dziećmi i zaangażować w pracę tak samo jak one. Niezwykle przyjemna, rodzinna atmosfera, która opanowała warsztaty zachęcała, by pojawić się na nich raz jeszcze. – Dia De Los Muertos dla nas w Meksyku ma dwa wymiary: z jednej strony pamiętamy o zmarłych w sposób patetyczny i poważny, a z drugiej wierzymy, że towarzyszące nam zabawy pomogą w kontaktach z bliskimi zza światów – opowiadała Mónica Velarde sekretarz Ambasady Meksyku, która była obecna w czasie zajęć w MEK.
Magdalena Janczura Kolejne zajęcia z cyklu Etnokalendarz już w połowie grudnia - więcej
edukacyjnykrakow.pl 2009-11-18 |