Newsletter

 
Młodzi na tropie PRL-u

Dwadzieścia lat temu w naszym kraju upadł komunizm, a wraz z nim Polska Rzeczpospolita Ludowa. Czy młodzi ludzie, którzy nie znają realiów życia w komunizmie, mogą dziś w jakikolwiek sposób poczuć klimat tamtej epoki?


cieszyn_09 022.JPG

 

Odpowiedź na to pytanie ułatwia ostatnio zrealizowany projekt krakowskiego Teatru Mumerus pt. „Kartka na cukier, czyli PRL: kultura oficjalna vs kultura niezależna”. Celem projektu było właśnie zapoznanie młodych ludzi urodzonych na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego stulecia z kulturą oficjalną i niezależną tamtych czasów, a także z językiem, którym się wtedy posługiwano.

 

Wspólna inicjatywa
Wiesław Hołdys, założyciel i reżyser Teatru Mumerus, wspomina dzień, w którym otrzymał propozycję od Adama Kality ze Stowarzyszenia NZS-1980 i krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej, aby jego teatr włączył się w obchody Roku Kultury Niezależnej. W jaki sposób? – Nowy projekt miał podjąć kwestię kultury oficjalnej i podziemnej czasów PRL-u. Rozpatrywałem wiele różnych możliwości, aż w końcu zdecydowałem się na cykl warsztatów z młodzieżą, których efekt zostałby zaprezentowany w postaci spektaklu teatralnego – mówi pomysłodawca „Kartki na cukier”. Uczestnikami warsztatów mieli stać się młodzi ludzie urodzeni na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Teatr Mumerus już wcześniej realizował projekty z udziałem młodych ludzi. Długo zastanawiał się nad nazwą przedsięwzięcia. Zdecydował się na „Kartkę na cukier”. – Ta nazwa ma podwójne znaczenie. Kartka na cukier oznacza po prostu rzecz typową dla życia w okresie PRL-u. Można ją także rozpatrywać jako metaforę tamtych czasów – wyjaśnia założyciel Teatru Mumerus.
Hołdys sam kiedyś interesował się literaturą oficjalną i niezależną lat 70. i 80. XX w. Jednak jego zainteresowania wcale nie musiały przekładać się na pasje współczesnej młodzieży, wychowanej już w wolnej i demokratycznej Polsce. Tacy ludzie po prostu mogą zwyczajnie nie zrozumieć komunistycznych realiów lat 70. i 80. – Gdy zabieram się za realizację projektu, nie myślę o obawach – tłumaczy Hołdys. – Tym razem raczej byłem ciekaw tego, jak uczestnicy warsztatów odnajdą się w tej tematyce, czy ich ona zainteresuje – podkreśla.

 

cieszyn_09 129.JPG

Czas na działanie
Warsztaty odbyły się 20-24 września br. w Willi Decjusza. Ogłoszenia o naborze chętnych do realizacji projektu ukazały się m.in. na stronie internetowej Teatru Mumerus oraz w portalu teatralia.pl, dzięki czemu zgłosiło się kilka osób studiujących teatrologię. Do uczestnictwa w  warsztatach zaproszono także tych, którzy brali udział we wcześniejszych projektach teatru Hołdysa. W projekcie wzięła udział również młodzież z I Liceum Ogólnokształcącego im. Eugeniusza Romera w Rabce Zdroju. Zajęcia poprowadził Wiesław Hołdys jako reżyser spektaklu i autor scenariusza oraz Beata Kolak, Anna Lenczewska i Robert Żurek odpowiedzialni za warsztat aktorski. Warsztatem plastycznym, kostiumami i scenografią zajęła się Ewa Bujak.
Zadaniem uczestników warsztatów było stworzenie teatralnych, plastycznych i muzycznych etiud inspirowanych przykładami kultury oficjalnej i niezależnej czasów PRL-u. To właśnie z nich powstał spektakl teatralny, którego premiera odbyła się 24 września br. na dziedzińcu Willi Decjusza, a potem został jeszcze pokazany 9 października z okazji międzynarodowej konferencji pt. „Pułapki wolności”.

 

 cieszyn_09 010.JPG

Gra z widownią
Na dziedzińcu Willi w czasie przedstawień zobaczyć można było nietypowe w tym miejscu na co dzień przedmioty, m.in. wiejski wóz czy mównicę. Zdziwienie mógł też wywołać fakt, że nie przygotowano miejsc siedzących dla widowni. Jeśli ktoś zadawał sobie pytanie: „dlaczego?”, już wkrótce miał poznać odpowiedź.
9 października, godzina 12.00. Do wiejskiego wozu zbliża się grupa młodych ludzi ubranych w płaszcze i kapelusze. Aktorzy próbują ruszyć wóz z miejsca, wykrzykując przy tym nazwy oficjalnych rocznic i świąt świeckich, np. „Dzień Powstania PPR!”, „Dzień Jedności Afryki!”, „Dzień Milicjanta i Pracownika SB!”. Nagle porzucają wóz i zbliżają się do mównicy, z której odczytują m.in. list pacjenta szpitala psychiatrycznego do dyrekcji szpitala z donosem na kolegę z pokoju.
Zaraz potem okazało się, dlaczego nie przygotowano miejsc siedzących dla oglądających spektakl. Jedną z idei „Kartki na cukier” było włączenie widzów jako uczestników przedstawienia, odejście od tradycyjnego podziału na aktorów i widownię. Śledzący spektakl podążali krok w krok za aktorami, wraz z nimi wykonywali ćwiczenia gimnastyczne czy wznosili okrzyki... ku chwale Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Gdy aktorzy odgrywali wiec związany z uroczystościami peerelowskiego Święta Odrodzenia, widzowie uczestniczyli w pochodzie, wymachując transparentami, wypuszczając z rąk kolorowe baloniki czy wręczając kwiaty np. Edwardowi Gierkowi. W niektórych momentach można było pogubić się w tym, kto jest aktorem, a kto widzem. I o to właśnie chodziło twórcom spektaklu: by i widownia wczuła się w realia życia w PRL-u. – Chcieliśmy wyjść do ludzi, tworzyć sztukę „na ulicy” – wyjaśnia swój zamiar twórca projektu. – Chcieliśmy zrobić sztukę utkaną z tej realności, jaka panowała w Polsce kilkadziesiąt lat temu. To właśnie ten pomysł na wczucie się w epokę zaważył na koncepcji zagrania spektaklu w plenerze. – Taka gra zawsze daje większe możliwości. Można ciekawiej rozplanować przestrzeń – tłumaczy Hołdys.

 

Autentyczność przekazu
Podczas przedstawienia zostały wykorzystane też autentyczne teksty i rysunki z lat PRL-u, niedopuszczone kiedyś do publikacji przez cenzurę, artykuły z prasy oficjalnej i partyjnej, teksty satyryczne i poezja wydawana w podziemiu, fragmenty oficjalnych raportów, piosenki z lat 70., kalendarze wraz z obchodami oficjalnych rocznic i świąt świeckich itd. Pojawiły się też odwołania do twórczości m.in. Władysława Machejka, Barbary Sadowskiej, Stanisława Barańczaka, Janusza Szpotańskiego, Jerzego Ficowskiego i Sławomira Mrożka. Część tych materiały Wiesław Hołdys otrzymał dzięki uprzejmości Fundacji Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego. Wybrane przez twórców „Kartki na cukier” materiały doskonale pokazały absurdy życia w czasach PRL-u. Czy widzowie, którzy dowiedzieli się ze spektaklu, że uroczyste zakrycie tablicy pamiątkowej może być z powagą traktowane jako ogromny krok w kierunku jej odsłonięcia, lepiej zrozumieli PRL? Ponieważ sama należę do pokolenia popeerelowskiego, ośmielę się stwierdzić, że tak.


Katarzyna Legutko
Fot. archiwum Teatru Mumerus

 

Bohater-wóz
Wóz, który jest elementem scenografii w spektaklu, to własność Teatru Mumerus. Wiesław Hołdys kupił go od chłopa spod Kalwarii Zebrzydowskiej.

 


edukacyjnykrakow.pl 2009-10-16