Newsletter

 
Rodzic przy tablicy

Dziś, kiedy coraz mniej towarzyszymy swoim dzieciom w codziennym życiu, zwykle gubimy się w roli rodzica i wychowawcy. Dlatego coraz częściej szukamy pomocy – psychologów, pedagogów, terapeutów... Rozmawiamy z Anną Kucharską-Zygmunt i Katarzyną Przybylską ze stowarzyszenia „18 Plus Minus”, trenerkami od wielu lat prowadzącymi warsztaty dla rodziców, m.in. w ramach ogólnopolskiego programu „Szkoła dla Rodziców i Wychowawców”.


szkola_dla_rodzicow.jpg

– Uczniowie „Szkoły dla Rodziców i Wychowawców” to...?
Katarzyna Przybylska: Są bardzo różni, ale ogólnie można powiedzieć, że większość z nich to rodzice, którzy są świadomi wagi rodzicielstwa i chcą nauczyć się, jak być lepszymi rodzicami, czują, że z pomocą specjalistów mogą lepiej porozumieć się ze swoim dzieckiem. Poza tym to często ludzie młodzi, aktywni, którzy chcą się rozwijać, którzy widzą, że nikt ich nie nauczył rodzicielstwa, za to nauczono ich (na przykład podczas coraz powszechniejszych dziś szkoleń biznesowych) różnych innych rzeczy: procedur zawodowych, programów komputerowych, języków obcych itp. I jako rodzice też chcą być efektywni. Skoro wiedzą, że tak mało czasu spędzają z własnymi dziećmi, chcą go spędzać jak najlepiej.
Anna Kucharska-Zygmunt: Są też rodzice, którzy przychodzą już z jakimś problemem, którzy widzą, że nie potrafią się porozumieć z dzieckiem i zaczynają szukać pomocy. Są też babcie i dziadkowie, zdarzają się małżeństwa dopiero oczekujące na dziecko lub – nawet – je planujące w niedalekiej przyszłości. Są też osoby (nauczyciele, pedagodzy) zawodowo pracujące z dziećmi i młodzieżą, które chcą być bardziej kompetentne.

 

– I, mając tak różne oczekiwania czy motywacje, siadają „w jednej ławce”, na tym samym kursie?
Anna Kucharska-Zygmunt:
Tak. W czasie jednego cyklu warsztatów możemy mieć w grupie nauczyciela, matkę 2-latka, ojca nastolatka, babcię, małżeństwo planujące dziecko, małżeństwo w kryzysie (bo i takie się zdarzają) itp. Ta różnorodność w niczym nie przeszkadza, przeciwnie: pokazuje, że mówimy tu o sprawach uniwersalnych. Tak naprawdę na warsztatach uczymy podstawowych umiejętności porozumiewania się z innymi ludźmi, choć głównym celem nauki w tej szkole jest porozumiewanie się z dzieckiem. Zawsze na pierwszych zajęciach zwracamy uwagę uczestników warsztatów na to, że nauczymy ich języka, którym będą się potem porozumiewać nie tylko z własnym dzieckiem czy – ze swoimi podopiecznymi w szkole, ale też z szefem, koleżanką czy kolegą z pracy, z sąsiadem, z panią z warzywniaka itd. I kiedy uczniowie szkoły to odkrywają, rośnie ich motywacja do udziału w warsztatach, bo widzą, że nauka w tej szkole po prostu ułatwia życie.
Katarzyna Przybylska: Na pierwszych zajęciach, kiedy grupa się poznaje, każdy ma jeszcze wybór, może – bez żadnych konsekwencji – zrezygnować z udziału w warsztatach, jeśli stwierdzi, że proponowana forma zajęć mu nie odpowiada. Trzeba jednak wiedzieć, że w przypadku, gdy oczekiwania grupy są różnorodne, rolą trenera jest takie poprowadzenie zajęć, żeby dla wszystkich były one interesujące i przydatne. To trener ma umieć te różnice między oczekiwaniami czy motywacjami uczestników wykorzystać, na nich pokazać, że to, czego uczy, sprawdza się w różnych sytuacjach.

Program „Szkoła dla Rodziców i Wychowawców”
Psychoedukacyjny program warsztatowy prowadzony w Polsce od połowy lat 90. ubiegłego wieku pod auspicjami Centrum Metodycznego Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej. Jego inicjatorką była Zofia Śpiewak, a materiały pomocnicze dla prowadzących program opracowała Joanna Sakowska. Program stworzony został m.in. na podstawie książki A. Faber, E. Mazlish Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. To cykl 40-godzinnych warsztatów prowadzonych przez wyszkolonych trenerów-psychologów w całej Polsce (listę trenerów i kontakty do nich można znaleźć na stronach). Motto szkoły brzmi: Wychowywać to kochać i wymagać. W Krakowie absolwenci szkoły dodatkowo mogą uczestniczyć też w comiesięcznych spotkaniach tematycznych, stanowiących rodzaj grupy wsparcia po zakończeniu cyklu warsztatowego. Więcej o programie:
www.cmppp.edu.pl.

 

– Jak zatem wyglądają zajęcia w szkole?
Katarzyna Przybylska: To typowe warsztaty, a więc każde spotkanie składa się z miniwykładu wprowadzającego w temat, po czym następują różne praktyczne ćwiczenia (np. odgrywanie scenek dramowych, przywoływanie emocji z konkretnych, określonych przez trenera sytuacji życiowych), dyskusje, wymiana doświadczeń itp. Po każdym spotkaniu uczestnicy warsztatów dostają też zadanie domowe, które mają testować w swoim środowisku, najlepiej domowym, przez cały następny tydzień, tak aby jeszcze lepiej przećwiczyć i utrwalić sobie zdobytą na warsztacie umiejętność. Każde następne zajęcia zaczynają się właśnie od podzielenia się refleksjami na temat problemów czy sytuacji związanych z odrabianiem takiego zadania domowego.
Anna Kucharska-Zygmunt: Program cyklu jest ściśle określony i podzielony na zagadnienia w rodzaju: emocje – umiejętność ich rozpoznawania i radzenia sobie z nimi, granice i oczekiwania – jak je zakreślać?; samodzielność dziecka – wspieranie procesu jej nabywania; dyscyplina; motywowanie; rozwiązywanie konfliktów. Program jest uporządkowany, a kolejność prezentowanych zagadnień nie jest przypadkowa – uczymy coraz bardziej skomplikowanych umiejętności komunikacyjnych. Niemniej to trener decyduje, co w danej grupie zaakcentować czy przećwiczyć na dodatkowych przykładach-tak, żeby uczestnicy skorzystali jak najwięcej.

 

– Co rodzice odkrywają w czasie warsztatów?
Anna Kucharska-Zygmunt: Najogólniej: zaczynają rozumieć własne dziecko, jego emocje i powodowane nimi zachowania. Takie „odkrycia Ameryki” zdarzają się zwykle wtedy, gdy uczestnicy warsztatów, dzięki odpowiednio skonstruowanym ćwiczeniom, mogą „przeżyć na sobie” doświadczenie dziecka. Okazuje się, że emocje przeżywane w symulowanych sytuacjach są jak najbardziej prawdziwe i pozwalają uzmysłowić sobie, że ta sama treść, w zależności od formy, w jakiej ją przekazano, może zachęcać lub zniechęcać do współdziałania. Nasze zajęcia powodują głęboką autorefleksję, naprowadzają rodziców na trop, że to często oni sami swoim zachowaniem czy słowami niszczą kontakt. Bo trzeba wiedzieć, że rodzic na pierwsze w szkole spotkanie zwykle przychodzi z hasłem: „co mam zrobić z dzieckiem?” i oczekuje, że tu dowie się, jak zmieniać zachowania dziecka. Tymczasem dowiaduje się, że to swoje zachowania ma zmieniać, żeby jego komunikacja z dzieckiem była lepsza. I wtedy, może paradoksalnie, tym chętniej słucha i uczy się, bo ma poczucie, że może być skuteczny. Przecież ze sobą zawsze możemy coś zrobić, to zależy tylko od naszego wysiłku, nie zaś od czynników, na które nie mamy wpływu. 
Katarzyna Przybylska: Ta szkoła to takie wychowywanie do dialogu. Uczestnicy uświadamiają sobie, co to znaczy być z kimś w kontakcie i jak go budować. Bo choć wszyscy mamy w sobie umiejętności komunikacyjne, nie rozumiemy często pewnych niuansów, które zmieniają przekazywane przez nas treści. Uświadomienie sobie tego zmienia nas samych, zmienia też rzeczywistość wokół nas.

 

– W każdej szkole są dobrzy i źli uczniowie. A w tej?
Anna Kucharska-Zygmunt: Warsztaty w ramach „Szkoły dla Rodziców i Wychowawców” nie są dla nikogo obowiązkowe, więc wszyscy ich uczestnicy są „dobrymi uczniami”, bo wszyscy spełnili podstawowy warunek: poczuli w sobie potrzebę uczestnictwa w takim programie. Jest jeszcze oczywiście kwestia poziomu otwartości, na jaki stać różne osoby przychodzące na zajęcia. I od poziomu tej otwartości zależy, ile jestem gotowa/gotowy powiedzieć o sobie, ale też – ile potrafię przyjąć z tego, co mówią mi inni. Z tym bywa różnie, ale trudno jest pod tym kątem oceniać uczestników warsztatów, bo to oni decydują, co chcą wnieść do grupy i co chcą wynieść ze spotkań. 
Katarzyna Przybylska: Ważna jest sama zmiana nastawienia do innych, do rzeczywistości: uświadomienie sobie, że to, co ja myślę, nie jest jedynie słuszne, że są także inne punkty widzenia. I jeśli ktoś to zaczyna widzieć i zaczyna też dzięki temu widzieć szansę zmiany w swojej rodzinie, to staje się tym „dobrym uczniem”.

 

– Kiedyś nie było szkół dla rodziców i jakoś wszyscy sobie radzili. Skąd dziś potrzeba takich warsztatów?
Anna Kucharska-Zygmunt:
Dziś tempo życia jest szybsze, więc gubimy dużo z takich rzeczy, których dawniej uczyliśmy się przez samo obcowanie z innymi ludźmi, życie w wielopokoleniowych rodzinach, towarzyszenie sobie na co dzień w różnych radościach, smutkach, problemach. Dziś bez celowego i świadomego zatrzymania się nad czymś, bez postawienia sobie tego jako priorytetu na dany moment życia, nie potrafimy po te różne życiowe umiejętności automatycznie sięgać.. Dostrzegamy, że wszystko, co robimy, aby było dobre, potrzebuje naszego zatrzymania się, refleksji, pracy, bo nic nie „zadzieje się” samo.
Katarzyna Przybylska: Poza tym dziś dostrzegamy potrzeby dziecka jako równorzędnego partnera, jednostki, której należy sie szacunek i uwaga, której trzeba dać prawo głosu. I chcemy wiedzieć, jak to robić, nie marnując czasu i energii. Chcemy wiedzieć, jak lepiej przeżywać nasze rodzicielstwo. Bo przecież chcemy i z tej roli odgrywanej w życiu czerpać satysfakcję.

Magda Tytuła

Jesteś rodzicem? Masz pytania, wątpliwości, problemy związane z wychowaniem dziecka? Zapraszamy do kontaktu! Psycholodzy ze Stowarzyszenia "18 Plus Minus" mogą Ci pomóc. Wystarczy przesłać maila z pytaniem na adres: redakcja@edukacyjnykrakow.pl. Eksperci czekają.

 

18_plusminus.jpg

Stowarzyszenie „18 Plus Minus”

Organizacja, której misją jest wspieranie i edukacja osób pragnących dojrzale pełnić małżeńskie i rodzinne role. Rodzina nie musi być wspólnotą osób porzucających marzenia o osobistym rozwoju i wzajemnie siebie raniących. Budowanie dobrych i trwałych relacji z małżonkiem, dzieckiem, z matką czy ojcem jest wyzwaniem, które warto podjąć i do którego można się przygotować. Stowarzyszenie wspiera rodziców i wychowawców, pracuje z dziećmi i młodzieżą, bo jego członkowie wierzą, że udanemu życiu trzeba pomóc.
 Więcej: www.18plusminus.org.


edukacyjnykrakow.pl 2009-08-30