Uwodzenie przez reklamę
Dzieci nie wybierają sobie rodziny, w której przychodzą na świat i są wychowywane. Nie decydują również o warunkach swojego biologicznego i psychospołecznego rozwoju. Obarczone dziedzictwem ekonomicznego i społecznego statusu swojej rodziny dzieci ponoszą pełne tego konsekwencje.
[...] Pieniądze stały się w społeczeństwie późnej nowoczesności najważniejszym przywilejem. [...] Dziś dzieci są bombardowane reklamami, które z całą premedytacją przekonują, że potrzebują one zabawek i gadżetów – a te mogą zdobyć jedynie za pieniądze. Specjaliści od marketingu wykorzystują właściwą dzieciom i nastolatkom chęć posiadania nowych, kolorowych, „bajeranckich” produktów, dzięki którym staną się szczęśliwe, popularne, piękniejsze i bardziej dorosłe. Reklama opiera się przede wszystkim na wytworzeniu u dziecka „poczucia braku”.
Rodzice uczą dziecko nawyków konsumpcyjnych. Są oni pierwszym wzorem i dostarczają sposobności do obserwacji [...]. To rodzice przekazują system wartości moralnych, a od kształtu tych wartości zależy budujący się obraz świata młodego konsumenta.
Reklamy na „nie”
Reklama jest nieodłącznym elementem życia dziecka, tworzenia potrzeb konsumpcyjnych rozbudzanych nie tylko poprzez wpływ środków masowego przekazu, ale i przez samych rodziców, którzy w sposób bezmyślny stosują nagrody materialne.
Dzieci cenią nowość ukrytą w produkcie, zwracając uwagę na walory wizualne, niezawodność i tajemniczość. Nowy przedmiot może być wyznacznikiem prestiżu społecznego, pozycji w grupie, źródłem zazdrości ze strony rówieśników oraz metodą na zdobycie nowych znajomości. Wszystkie przejawy nowości mają zmienić samopoczucie dziecka, służyć zadowoleniu i wyróżnieniu się. Mają powodować, że młody nabywca nowości stanie się obiektem zainteresowania i zachwytu ze strony otoczenia, zawsze będąc o krok przed nimi.
Reklama tworzy w młodych umysłach zamęt, szum informacyjny, mozaikę wrażeń i sloganów, które np. w szkole są językiem używanym bardzo często. Wszystkie te elementy zaczynają wpływać na świadomość medialną, doświadczenia dziecka, jego umiejętność oceny rzeczywistości. „Uwodzenie” przez reklamę, i to nie tylko tę medialną, również wszechobecne billboardy, ulotki, w specyficzny sposób kształtuje dziecięcą wyobraźnię, w której zbyt wiele miejsca zajmują atrybuty ludzi dorosłych, takie jak: seksualność, łakomstwo, kult przedmiotów, uprzedmiotowienie człowieka i wartościowanie go ze względu na posiadane rzeczy. Typowa reklama rozbudza zbędne potrzeby i skupia uwagę na przedmiotach, a nie na ludziach (www.berek.pl/centrum, 16.08.2007).
Rodzic-przewodnik
[...] Przykładem tego, że rodzina może – i powinna – być dla dziecka przewodnikiem w świecie nakręcanym przez specjalistów od marketingu, są telefony komórkowe. To – obok komputera i Internetu – jedno z podstawowych narzędzi rozwoju cywilizacyjnego. Mobilny telefon usprawnia życie, niekiedy nawet je ratuje. Najczęstszą inspiracją do rozpoczęcia używania go przez dzieci jest zachęta, mobilizacja bądź nacisk wywierany przez rodziców, którzy w trosce o bezpieczeństwo swoich dzieci dokonują zakupu. Jednak poprzez korzystanie z telefonów komórkowych ulegają zmianie relacje międzyludzkie, przeobrażają się w więzi wirtualne.
Obniża się znaczenie słowa mówionego w bezpośrednich kontaktach. Język komunikatów staje się żargonem. Zdania są zastępowane przez krótkie, lakoniczne i skąpe hasła, a emocje wyrażają się w częstotliwości wibrujących dzwonków. Niepokojące staje się to, iż takie doświadczenia stają się udziałem coraz to młodszych dzieci.
Pokolenie dzieci w wieku od 10 do 14 lat z dużym prawdopodobieństwem może stać się pierwszym, które będzie uzależnione od telefonu komórkowego, ponieważ zbyt wcześnie zaczyna go używać – ostrzega psycholog S. Jimenez. Dlatego też specjaliści odradzają wyposażanie w komórki dzieci poniżej 15-16 roku życia. Badaczka podkreśla, że winą za uzależnienia nie można obarczać technologii, ponieważ ma ona również pozytywne aspekty. Trzeba umieć się nią posługiwać. I tu znów kolejne zadanie dla rodziców, wychowawców, kampanii społecznych: by uczyły dzieci racjonalnego i mądrego korzystania z dóbr technologii, one przecież zostały stworzone w dobrym interesie człowieka (www.wiadomości.onet.pl/1400984,242,kioskart.html).
Monika Kurzynoga
Więcej: www.wychowawca.pl
edukacyjnykrakow.pl 2009-06-16 